You are here: Home > Kino > „Que viva Mexico!”

„Que viva Mexico!”

Przewlekłe dyskusje nie dały żadnych rezultatów i Eisenstein wraz ze swymi przyjaciółmi opuścił USA, udając się do Meksyku, gdzie przystąpił do realizacji filmu „Niech żyje Meksyk!” („Que viva Mexico!”), wielkiej, złożonej z pięciu części historii cywilizacji meksykańskiej od czasów poprzedzających wyprawę Krzysztofa Kolumba i najazd Corteza, który zniszczył starodawną cywilizację zamieszkujących Meksyk Azteków i Mayów, aż do rewolucji meksykańskiej 83 w 1910 roku.

Przepiękny, egzotyczny kraj zapalił wyobraźnię artysty. Stare budowle, piramidy i ruiny dawnej świetności Meksyku podziałały nań nie mniej silnie niż kamienne schody Odessy. Poza tym zaś być może osobiste przeżycia i gorycze odbiły się na jego charakterze i poglądach w ten sposób, że dostrzegać zaczął w historii nie tylko działanie tłumów lub walkę idei politycznych, lecz również sprawy ludzkie, ludzkie cierpienia, dramaty i miłość. W „Que viva Mexico!” znajduje się epizod, pokazujący z niespotykaną u Eisensteina tkliwością historię tragicznej miłości dwojga młodych ludzi — rzecz nie do pomyślenia jeszcze kilka lat wcześniej.

Ale i tego filmu nie dane mu było ukończyć. W zapale twórczym, jaki go opanował, artysta przestał się liczyć za-równo ze środkami finansowymi, jak i z czasem. Ludzie, którzy finansowali jego film, a był między nimi również wybitny pisarz amerykański, Upton Sinclair, po-czuli się zaniepokojeni. Koszty rosły, a film ciągle jeszcze daleki był od ukończenia. Wreszcie cofnięto Eisensteinowi kredyt, a nakręcony przez niego materiał zmontowany został przez kogo innego w kilka krótkich filmów, które pod różnymi tytułami (między innymi „Czas w słońcu”) zobaczyć można jeszcze dzisiaj tu i ówdzie na ekranach kin dobrych filmów lub w klubach dyskusyjnych.

Był to nowy, straszliwy cios, wymierzony wielkiemu reżyserowi. .Eisenstein poprzysiągł sobie, że już nigdy więcej nie nakręci żadnego filmu. Przyjaciele odwodzić go musieli od myśli o samobójstwie… Po nowej porażce Eisenstein wraca do kraju, do Moskwy, gdzie przez kilka lat zajmuje się wyłącznie działalnością pedagogiczną, jako wykładowca w Instytucie Kinematografii, oraz pisze artykuły, traktaty, rozprawy. Dopiero przed samą wojną, w roku 1938, przystępuje znów do nakręcenia nowego, dźwiękowego już filmu, „Aleksander Newski”. Później, w czasie wojny i po wojnie, kręci dwuseryjny film „Iwan Groźny”. W postaci krwawego cara, który powołując się na swą misję historyczną, dopuszczał się niesłychanych samowoli i zbrodni, co czujniejsze oczy dostrzegły jednak aluzje współczesne — i druga seria „Iwana Groźnego”, potępiona specjalną uchwałą, przez dłuższy czas, aż do drugiej polowy lat pięćdziesiątych, nie została wypuszczona na ekrany. Od tej pory artysta nie stanął już więcej za kamerą filmową…

Sergiusz Eisenstein, być może największy człowiek, jaki kiedykolwiek zajmował się filmem, umarł w roku 1948, w nocy, siedząc przy biurku, na którym rozłożone były notatki do artykułu o filmie panoramicznym… Zakosztował on w życiu wielkich sukcesów i wielkich goryczy, właściwych ludziom, którzy przerośli swój czas.

Tags: ,

Comments are closed.